Zapomniany obywatel Rembieliński

Jest w naszym mieście króciótka uliczka odchodząca od Żeromskiego a równoległa do Radwańskiej. W początkach wieku nazywano ją nawet Noworadwańską. W latach 30 nadano jej imię Rajmunda Rembielińskiego. W ten sposób Łódź uczciła swojego odkrywcę , więcej twórcę, choć na ulicznej "wizytówce" figuruje jako "działacz polityczny Królestwa Polskiego".

A przecież właśnie Rembielińskiemu zawdzięcza Łódź plac Wolności i sposób wytyczenia ulic i budynków, np. ratusza czy bielnika na Tymienieckiego (inne już znikły, albo uległy przebudowie). Należał do niego rozległy teren między Piotrkowską, Wólczańską, Czerwoną i ks.Skorupki.
RembielińskiRembieliński (mieszkaniec Krośniewic) czuł się związany z Łodzią - miastem, które stworzył niemal od podstaw. Był inny niż większość jego współczesnych. Jak działał to z rozmachem i skutecznie. Z lektur i studiów wyniósł przeświadczenie o konieczności rozwoju krajowego przemysłu, szczególnie włókiennictwa. Szukał odpowiedniego miejsca.

Z jego raportów objazdu obwodu łęczyckiego w 1820 r. wyczytać można taką charakterystykę okołołódzkich terenów: "jest to okolica górzysta i po większej części piaszczysta, na pierwszy rzut oka dzikiej jeszcze natury robiąca wrażenie". Odnotował obfitość lasów, strumieni i pokładów gliny. Lasy zapewniały budulec i materiał opałowy Strumienie o dużym spadku były dobrym źródłem energii, ponadto czysta i miękka woda była doskonałym surowcem technologicznym.
Jego sprawozdania dotyczyły nie tylko geologii, ale i perspektyw przyszłej zabudowy. Projekt uzyskał akceptację. Jeszcze w tym samym 1820 roku rozpoczął budowę osady sukienniczej. Wydał geometrze Veibigowi dokładną instrukcję, jak ma ona wyglądać. Osobiście wyznaczył miejsce na rynek i określił kierunek ulic. W planie tzw. Nowego Miasta wykorzystał założenia urbanistyki klasycystycznej. Opisał dokładnie, jak powinny wyglądać budynki, z jakich materiałów je budować, zatroszczył się nawet o sposób sprzątania ulic i oczywiście o osadników, którym przyznano bezpłatne działki i ulgi podatkowe. W pracy pomagał mu burmistrz łódzki, dawny oficer napoleoński, Antoni Czarkowski. Gdy już w kwadracie ulic Północna, Wschodnia, Południowa, Zachodnia powstało Nowe Miasto, zaczął Rembieliński tworzyć drugą osadę - Łódkę, leżącą wzdłuż Piotrkowskiej. Znacznie rozleglejszą od pierwszej i inaczej rozplanowaną z powodum innej struktury produkcji (tam wełna, tu bawełna i len). Sam werbował osadników, dla niektórych - m.in. Geyera, Wendisha - był protektorem. Ten ostatni, jak go nazywał "najmądrzejszy, najzdolniejszy, napracowitszy i najszlachetniejszy" fabrykant zawiódł jego nadzieje. Za własne pieniądze sprowadził mu Rembieliński z Anglii dwie partie bawełny. Tych 45 tysięcyzł już nigdy nie odzyskał. Nie zniechęcony dalej inwestował w Łódź i okolice.

Tak szkicowo można przedstawić jego działalność - nagle przerwaną, gdyż po upadku powstania listopadowego został usunięty ze stanowiska prezesa Komisji Mazowieckiej (1815-1831, 1832) i odsunięty od spraw publicznych. Oskarżonego o współudział z partyzantami Zaliwskiego w 1833 r. Rembielińskiego nękano długotrwałym śledztwem. Opuszczony, zdziwaczały, po 66 latach niezwykle czynnego i barwnego życia, zmarł w 1841 r.
Nim wziął się do budowania Łodzi, uczestniczył w Insurekcji Kościuszkowskiej, po rozbiorach współorganizował tajne Towarzystwo Republikanów Polskich. Był wielkim Dozorcą Kapituły w loży masońskiej siódmego stopnia, zwanej Świątynią Mądrości, Kawalerem Różanego Krzyża. W 1804 r. Bogusławski wystawił w Warszawie jego utwór "Hrabia Salisbury". Pisywał też Rembieliński artykuły polityczne i gosppodarcze do Pamiętnika Warszawskiego. Jest w nich do dziś aktualne zdanie: "Państwo nowożytne opiera się przede wszystkim na dobrych urzędnikach". On sam niewątpliwie był takim, sprawując urząd Jeneralnego Intendenta księcia Józefa Poniatowskiego w 1809 r. kierując w Księstwie Warszawskim departamentem płockim i łomżyńskim.
Omal nie stracił stanowiska, gdyż uchylającego się od płacenia - oddajmy tu głos Kajetanowi Koźmianowi - "obywatela, że wezwany na dzień oznaczony nie stawił się przed nim, kazał gwałtem wziąć z domu siłą zbrojną i podobno skrępowanego przed siebie przyprowadzić".
Bronił skutecznie każdej sprawy, do której się zobowiązał. Surowy dla siebie i podwładnych, kompetentny i skuteczny. Gdy w 1820 r. był marszałkiem sejmu, raz po raz głos odbierał, bo drażniła go pusta dyskusja posłów. Przydałby się dziś obywatel Rembieliński.
Monika Izdebska src