Ludzie listy piszą

Dzieje poczty łódzkiej sięgają początków Łodzi przemysłowej. W tym bowiem czasie została założona w mieście stacja pocztowa. Uprzednio mieszkańcy Łodzi czynności pocztowe zmuszeni byli załatwiać w Strykowie lub w Tuszynie.
W 1821 roku zbudowany został trakt wiodący z Łęczycy przez Łódź do Piotrkowa. Na trakcie tym prezes Komisji Województwa Mazowieckiego, Rajmund Rembieliński, zamierzał uruchomić komunikację pocztową ze stacjami w Łodzi i w Zgierzu. Chwilowo jednak do tego nie doszło, ze względu na sprzeciw Generalnej Dyrekcji Poczty, która uważała, że "obywatele koło Zgierza i Łodzi zamieszkali blisko mają poczty w Strykowie i Tuszynie".
Żywiołowy rozwój Łodzi rychło spowodował zmianę stanowiska władz pocztowych. Już w parę lat później miasto posiadało własną ekspedycję pocztową. Mieściła się ona w wynajętej posesji przy ul. Południowej 11 (Rewolucji 1905 r.). Był to domek drewniany parterowy, kryty dachówką. W 1826 roku ekspedycją zarządzał były burmistrz Łodzi - Antoni Czarkowski. Podlegała mu także poczhalteria, czyli stacja przeprzęgowa koni, stanowiących siłe pociągową dyliżansów. Do obowiązków stacji pocztowej, oprócz przesyłania korespondencji i paczek, należał również przewóz ludzi. Z poczhalterii łódzkiej wychodziły karety pocztowe w kierunku Kalisza, Łęczycy, Łowicza i Piotrkowa.

W grudniu 1826 roku Antoni Czarkowski po rewizji kasy pocztowej otrzymał dymisję, a jego miejsce zajął Karol Kurzyjamski.[Obok naczelnika pracował pisarz, którym był jego syn Józef Kurzyjamski, absolwent 4-klasowej szkoły powiatowej w Łęczycy. Cztery razy w tygodniu przyjeżdżała karetka pocztowa, a dwa razy furgon. Później, prócz tego codziennie, o godzinie 7.30 odjeżdżała do stacji Rokiciny specjalna poczta z listami, paczkami i pasażerami, których na przystankach zawsze było więcej niż miejsc. Ci, dla których zabrakło miejsca mieli możność jazdy ekstrapocztą. Była to "zwyczajna otwarta bryczka z siedzeniem składającym się ze snopka słomy, nakrytym lichym krajczakiem, a często i bez niego". Prywatni furmani bezprawnie zabierali w drogę listy lub pakiety. ] "Tabela traktów pocztowych na rok 1844" podaje, że poczhalteria łódzka miała do swej dyspozycji cztery konie pocztowe, a więc tyle, co stacje pocztowe w Pabianicach i w Zgierzu. Znaczenie łódzkiej stacji pocztowej musiało szybko wzrastać, skoro w 1851 roku liczba koni obsługujących karety pocztowe zwiększyła się do dziewięciu.
Około 1848 roku Kurzyjamski przeniósł stację pocztową do własnej nieruchomości przy ul. Południowej 16. W głębi posesji znajdowały się stajnie i wozownie. Na budynku frontowym, mieszczącym ekspedycję pocztową, przytwierdzona była tablica ze znakiem trąbki i korony oraz napisem: Stacja pocztowa w Łodzi. Przed domem pocztowym wisiały na drewnianych słupach dwie latarnie rewerberowe opalane olejem. Osoby korzystające z uług łódzkiej poczty uskarżały się na jej niefortunną lokalizację. Na ul.Południowej, położonej nisko i nie zabrukowanej, w porze deszczu tworzyły się wyboje i kałuże utrudniające dostęp do budynku pocztowego. Dyliżanse pocztowe grzęzły w błocie. Pasażerowie obawiając się wywrócenia pojazdu wysiadali na ul. Piotrkowskiej i do ekspedycji pocztowej udawali się pieszo. [Już w 1842 r. sprawę tę omawiano na zebraniu Magistratu: "powóz pocztowy lub prywatnych pasażerów ekwipaże po szynkle (osie) zagrążone, więzną w rozrzedzonej masie błota i tylko za pomocą przyprzęgi zostają z niego wydobyte. Dom pocztowy, od prywatnego właściciela dotąd wynajmowany, nie może nadal służyć dla ekspedycji poczt, zwłaszcza, że jego oddalone położenie od drogi bitej (Piotrkowskiej) w tak nieludnym zakątku miasta, obok najdotkliwszych niedogodności, obawiać się każe smutnych wypadków z połamania ekwipażów lub ich wywrócenia wyniknąć mogących. Doświadczenie przekonało, o ile przystęp do ekspedycji wystawia się niebezpiecznym. Pasażerowie unikają tego rodzju zdarzeń, które by co chwila dotknąć ich mogły, wysiadają z dyliżansu lub powozu i wolą, chociaż przez ogromne błoto, pieszo do ekspedycji udawać się, i tak napowrót aż do drogi bitej, skąd dopiero dalszą przedsiębiorą podróż, aniżeli na tak jawne przewidywane narażać się skutki. Z drugiej strony nastręcza się i pod innym względem niebezpieczeństwo. Kasa pocztowa i składane do jej depozytu kapitały osób prywatnych żadnego nie mają zapewnienia, albowiem drewniana budowla łatwo pożarowi, a jeszcze łatwiej przemocy złoczyńców ulec może, do czego ostatni zwłaszcza na ustroniu wszelką mają sposobność, a tak Dyrekcja Generalna Poczt na niepowetowane szkody narażona by została. Ulica Piotrkowska do pomieszczenia przy niej ekspedycji i poczhalterii zdaje się być najwłaściwszą i najdogodniejszą. Komunikuje się ona z innymi bocznymi traktami, prowadzi przez się drogę bitą i stanowi główny punkt przejazdu. Wprawdzie ulica ta mocno jest zabudowana i przeszło trzysta jest domów i nie można tu jednak na umieszczenie tu ekspedycji i poczhalterii żadnego spodziewać się lokalu, chociażby i za największą opłatą. Wszystkie w pomienionej ulicy budowle, będąc własnością fabrykantów i innych rękodzielników, a prócz tego stanowiąc ona główny punkt handlu i mieszcząc w sobie cały ściek fabryk i zakładów miejscowego przemysłu, zajęte są na fabryki lub przez innych spekulantów, handlowi oddających się. Tutejszy ekspedytor dokładał starań w wynajęciu przy ulicy Piotrkowskiej odpowiedniego lokalu, nie mogąc go przecież dostać musiał mimo przewidywanej niedogodności poprzestać na domku drewnianym przy ulicy Południowej, który również z powodu natłoku mieszkańców z wielką trudnością zadzierżawiony został. Z przytoczonych przeto wyżej najrzetelniejszych powodów wnioskiem jest Magistratu, aby władza wyższa z uwagi na tyle niedogodności, którym nadto zatrważające ciągle towarzyszą niebezpieczeństwa, wystawienie przy ulicy Piotrkowskiej domu pocztowego zarządzić raczyła". Do tego nie doszło, bowiem wszystkie place były zajęte, a Geyer, który wprawdzie sprzedaż placy zaproponował, wyznaczył zbyt wygórowaną cenę.]

Z początkiem grudnia 1862 roku Zarząd Poczt Królestwa Polskiego w miejsce dotychczasowej ekspedycji pocztowej w Łodzi ustanowił urząd pocztowy II klasy. [Skarga z 1862 r.: konduktorzy "trudniący się przewożeniem osób omnibusami nawet na dawane trąbką sygnały pocztowe nie chcą zjeżdżać z drogi, lub też starają się wymijać w biegu będącą karetę pocztową".] Naczelnikiem urzędu został Józef Jakowski. Zmieniła się także lokalizacja poczty. Przeniosła się ona na ul.Piotrkowską 34, do murowanego piętrowego domu. Poczhalteria pozostała nadal na ul.Południowej. Poczcie łódzkiej podlegały ekspedycje pocztowe w Pabianicach, Zgierzu, Aleksandrowie, Lutomiersku i Brzezinach. Jakowski krótko kierował urzędem pocztowym w Łodzi. Od połowy 1864 roku naczelnikiem poczty został Józef Stryk. Oprócz niego personel urzędu stanowili: ekspedytor, dwóch pisarzy i jeden wagowy. Pracownicy poczty nosili urzędowe mundury składające się z kurtki, spodni i kamizelki koloru ciemnozielonego. Kurtka przybrana była czarnym kołnierzem i mankietami. Ozdobę munduru stanowiły złocone guziki, na których wytłoczony był znak poczty: orzeł, a pod nim dwie trąbki.
Na początku lat sześćdziesiątych w działalności poczty zaszły znaczne zmiany. W styczniu 1860 roku wypuszczono znaczki pocztowe z herbem Królestwa Polskiego. W tym czasie w Łodzi zainstalowano w różnych punktach miasta pięć skrzynek na listy. Przesyłki pocztowe nadsyłane do Łodzi odbierali adresaci bezpośrednio w urzędzie pocztowym. Dopiero później wprowadzono dostarczanie korespondencji do domów za dodatkową opłatą. Opłaty pocztowe były dość wysokie, np. koszt wysyłki listu stanowił równowartość siedmiu jaj. Korespondencja, nawet miejscowa, dostarczana była z dużym opóźnieniem, toteż łodzianie w obrocie miejscowym posługiwali się najczęściej okazjami lub wysyłaniem posłańców.
Posłaniec

Otwarcie linii kolejowej z Łodzi do Koluszek w 1866 roku spowodowało nową lokalizację poczty łódzkiej. W 1869 roku przeniesiono ją bliżej dworca, na ul. Wschodnią 66. Po pewnym czasie władze pocztowe musiały wynająć obszerniejszy lokal na siedzibę poczty przy Pasażu Meyera 10 (Moniuszki). [Przy zbiegu Dzikiej (Sienkiewicza) w 1886 r.: "biura poczty i telegrafu od św. Jana mieścić się będą w domu Meyera przy rogu Dzikiej i Meyera". Nowe pomieszczenia nie były zbyt wygodne: "warto by pomyśleć o jakich sofkach, kanapkach, choćby ławkach wreszcie dla publiczności". Sześć kałamarzy, pióra i blankiety rozkradziono w dwa dni. Później kałamarze i pióra poczta udostępniła p.t. publiczności przytwierdziwszy je przemyślnie do stołów.]
U schyłku XIX wieku nastąpiła dalsza poprawa w działalności łódzkiej poczty. Obniżono znacznie opłaty, przśpieszono dostarczanie korespondencji. Powstały też dwie file pocztowe: przy ul.Wschodniej 17 i przy ul.Karola 14 (Żwirki).

Imponujący rozwój Łodzi stawiał przed pocztą łódzką nowe zadania. Zachodziła konieczność rozszerzenia pomieszczeń i zainstalowania nowoczesnych urządzeń pocztowych. W tym celu wystawiono w 1903 roku przy ul.Przejazd 38 (Tuwima) obszerny gmach, do którego przeniosły się poczta główna, telegraf i telefon. Wreszcie Łódź doczekała się poczty na miarę potrzeb.
Wacław Pawlak, src


Bud. poczty gł. 1903r
W 1899 r. zarząd poczt kupił od Hoffrichtera niezabudowany plac u zbiegu ulic Przejazd (Tuwima 38) i Widzwskiej (Kilińskiego) za sumę 70.000 rubli. Wybudowanie gmachu kosztowało 200.000 rubli. Projektantem był inż. Mikołaj Boczarow, roboty budowlane prowadził Izrael Olszer, nadzorował inż. arch. Dawid Lande - wzięty architekt. Umiejscowienie budynku wywołało wiele kontrowersji (m.inn. zarzuty, że ozdoba Łodzi nie leży w centrum miasta).